Na wstępie warto zaznaczyć, że większość właścicieli popełnia błąd, pocieszając zestresowane zwierzę w trakcie pokazów sztucznych ogni. Utrwala to bowiem tylko reakcje lękowe. Jak zatem radzić sobie z problemem wystrzałowego końca roku? Najlepiej na dwa sposoby: łagodząc lęk i towarzyszące mu reakcje fizjologiczne, oraz ucząc psa radzenia sobie w trudnej sytuacji. Są rasy psów, które nie przejmują się zbytnio wystrzałami (głównie rasy myśliwskie), niezależnie jednak od tego jak nasz pupil radzi sobie w takiej sytuacji, warto pamiętać o zachipowaniu go oraz dołączeniu do obroży adresówki. Jeśli bowiemkong w trakcie spaceru z psem oddalimy się od domu, może on wystraszony wystrzałem pobiec przed siebie. Dzięki adresówce i chipowi zwiększamy szanse, by nasz pupil wrócił do nasz dość szybko.

Postępowanie z naszym czworonogiem w ostatnich tygodniach roku zależne są od intensywności jego reakcji na wystrzały. Jeżeli wykazuje on lęk umiarkowany, jest niespokojny i próbuje się ukryć, należy zapewnić mu spokojny kąt, najlepiej z dala od okien. Dobrze też jeśli będzie to miejsce zabudowane. Niezależnie od reakcji warto też maskować strzały nieco głośniej nastawionym radiem czy telewizorem. Należy też odwracać uwagę naszego pupila np. przy pomocy konga, wypełnionego smakołykami. Dzięki temu nasz pupil skupi się na przysmakach a nie na wystrzałach. U weterynarzy dostępne są specjalne preparaty z feromonami w dyfuzorze, zawierające syntetyczny odpowiednich psich feromonów kojących. Naturalny feromon jest wytwarzany przez bruzdę mleczną karmiącej suki w ciągu kilku dni po porodzie. Syntetyczne hormony działają uspokajająco i pomogą naszemu pupilowi przetrwać ten trudny czas. Dyfuzor należy jednak włączyć już 2 tygodnie przed Sylwestrem.

Inaczej postępować będziemy z psem, który odczuwa silne stany lękowe, który trzęsie się, dyszy lub ślini. Nie warto takiemu psu proponować żadnych aktywności, mających odwrócić jego uwagę od wystrzałów, gdyż nie będzie on w stanie się na nich skupić. W tym przypadku najlepiej zastosować odpowiednie leki uspokajające, o ile weterynarz nie znajdzie żadnych przeciwwskazań do ich zastosowania. Niektóre środki nie działają też od razu, dlatego należy mieć to na uwadze umawiając dermapharmwizytę w lecznicy. Inną metodą (także w przypadku reakcji umiarkowanych) jest terapia behawioralna. Polega ona głównie na konfrontowaniu zwierzęcia z budzącymi lęk bodźcami, ale o niskiej intensywności, gdy otrzymuje on coś przyjemnego, może to być aportowanie, zabawa interesująca zabawką czy właśnie wyjadanie smakołyków z konga. Stopniowo zwiększa się intensywność bodźców. W początkowej fazie terapii może być koniecznym zastosowanie leków uspokajających, należy też wykluczyć lub zminimalizować czynniki obniżające próg reakcji lękowej, takie jak alergie czy niewłaściwa dieta.

Niezależnie od intensywności lęku naszego pupila, każdy właściciel powinien zastosować kilka prostych zasad. Przede wszystkim upewnijmy się, że naszego psa łatwo będzie zidentyfikować i odprowadzić do domu, jeśli uciekłby nam na spacerze. W domu warto zasłonić okna, zapalić wszystkie światła i włączyć kojącą muzykę, na tyle głośno by zagłuszała choć trochę wystrzały. Odpowiednio wcześnie zastosujmy feromony, pozwólmy też naszemu pupilowi schować się, nawet w łazience pod wanną. Możemy zastosować też leki przepisane przez weterynarza, ale nie takie, które tylko naszego pupila unieruchomią, gdyż spotęgują one stres. Warto też wymyślić jakąś fajną zabawę, a co najważniejsze – być z naszym psem.

Opracowano na podstawie artykułu ze strony www.psy.pl